We Wrocławiu liczącym niemal 680k mieszkańców, gdzie ogromne korki to przykra norma a “wytramwajenia” stały się wizytówką miasta, przemieszczanie się z punktu do punktu może być dość trudne. Dlatego ciekawym rozwiązaniem jest hulajnoga elektryczna. I faktycznie, z uwagi na dużą liczbę ścieżek rowerowych, taki środek transportu sprawdził się doskonale.
Niestety czasem coś się psuje i jeśli nie było to wynikiem nieprawidłowego użytkowania, liczymy, że pomoże gwarancja, ostatecznie rękojmia. Jak się szybko okazało, nie w tym przypadku.
Tandetny Fiat 500
Oto gorzka historia budżetowej hulajnogi elektrycznej Fiat 500 zakupionej w sklepie Media Markt. Od momentu zakupu, hulajnoga była używana zgodnie z zaleceniami producenta. Żadnych wygłupów, jazdy we dwie osoby, katowania na brukowanych ulicach, czy bezdrożach. Hulajnoga nie była też używana podczas ani zaraz po deszczu. Wszystkie części oryginalne, bez modyfikacji. Sprzęt był używany wyłącznie na drogach asfaltowych i ścieżkach rowerowych. Na trasie do pracy i z powrotem, pokonując codziennie około 12 kilometrów. Bardziej zgodnie z zaleceniami chyba się nie da.
Puściły wadliwe spawy
Jednak pewnego dnia, jadąc drogą rowerową wyznaczoną na ruchliwej ulicy, hulajnoga po prostu się złamała w miejscu spawów łączących podest ze sztycą kierownicy. Był to nie tylko rozczarowujący, ale także niebezpieczny incydent. Mogło skończyć się poważną kraksą i zagrozić innym uczestnikom ruchu drogowego.


Nasuwa się pytanie, dlaczego spawy pękły mimo prawidłowego obchodzenia się z hulajnogą? Odpowiedź jest raczej prosta – były wadliwe już na etapie produkcyjnym i w końcu musiało to się tak skończyć. W związku z tym, zanim podjęliśmy decyzję o złożeniu reklamacji z tytułu rękojmi w sklepie Media Markt, napisaliśmy pierw mejla do dystrybutora z zapytaniem o możliwość naprawy gwarancyjnej lub ewentualne koszty naprawy pozagwarancyjnej.
Odpowiedź była zwięzła, bo po pierwsze stanowczo odmówiono naprawy w ramach gwarancji, stwierdzając, że gwarancja nie obejmuje uszkodzeń mechanicznych, a po drugie poinformowano nas, że naprawa pozagwarancyjna nie ma sensu, bo jest zbyt kosztowna. Bardzo ekologicznie… zamiast naprawić, wywalić, kupić nowe xD
Rękojmia to ściema?
Postanowiliśmy więc złożyć reklamację z tytułu rękojmi. Zapakowaliśmy hulajnogę do samochodu i udaliśmy się do sklepu, w którym została zakupiona.
W sklepie wymagano od nas faktury, ale w międzyczasie okazało się, że sklep nie wydał faktury a jedynie proformę, której nie wysłał wraz ze sprzętem, na co nie zwróciliśmy wcześniej uwagi. Otrzymaliśmy zatem kopię paragonu. Po przygotowaniu dokumentacji osoba przyjmująca poinformowała nas, że serwis na pewno odrzuci reklamację ze względu na rysy i brud w dolnej części obudowy baterii. Super! Zatem sklep chciałby sprzęt najlepiej nowy, jeszcze zapakowany, wtedy na pewno nie byłoby rys i brudu. Cóż za absurd.
Po 14 dniach reklamacja została odrzucona. Argumentacja, jaką przedstawił nam sklep, była niedorzeczna. Stwierdzono, że hulajnoga w momencie dostarczenia była brudna i posiadała rysy na spodzie. Mimo iż informowaliśmy wcześniej, że rysy są wynikiem przetarcia w momencie pęknięcia spawów. Całość podsumowali niewłaściwym użytkowaniem sprzętu. Reszta to już paragrafy i zrzucanie całej odpowiedzialności na użytkownika.

W związku z odrzuceniem reklamacji z tytułu rękojmi postanowiliśmy zaczerpnąć pomocy u Inspektora Inspekcji Handlowej, w Biurze Miejskiego Rzecznika Konsumentów, a także UOKiK. Wszyscy nas zbyli 🙂
Z tego co zdołałem pobieżnie ustalić, koszt ekspertyzy to niemal wartość nowej hulajnogi. Bez ekspertyzy technicznej nie jesteśmy w stanie udowodnić wadliwości spawów i tym samym wejść na ewentualną drogę sądową. Zatem wygrał producent, produkujący kiepskiej jakości sprzęt. Wygrał dystrybutor przekazujący ten sklep do dalszej sprzedaży. Na końcu wygrał Media Markt, który za nic ma bezpieczeństwo swoich klientów, bo już o zadowoleniu chyba wspominać nie trzeba.
W tym też miejscu chciałbym „podziękować” instytucjom, do których pisaliśmy, za to, że nie wykonują zadań, do których zostały powołane.
Jeśli miałeś/aś podobny problem, lub znasz kogoś, kto taki miał, napisz do nas.